Tomasz Beksiński i Jego Tajemnicza Partnerka: Niezwykła Historia Miłosna – brzmi jak tytuł niedokończonego romansu z kasety VHS, prawda? A jednak, życie jednego z najbardziej enigmatycznych dziennikarzy muzycznych w Polsce ma więcej wspólnego z gotycką balladą niż kolorowym harlequinem. Choć Beksiński przez większość czasu prezentował się jako samotnik pochłonięty mrokiem, miłością do The Cure i tłumaczeniem filmów, to w jego życiorysie przewija się również postać tajemniczej kobiety. Kim była owa partnerka Tomasza Beksińskiego? Czy rzeczywiście istniała, czy może była jedynie zmyślnym konstruktem jego osobowości? Przekonajmy się!
Romantyk z ciemnej strony księżyca
Choć Tomasz Beksiński zyskał status kultowej postaci dzięki swoim radiowym audycjom i nietuzinkowemu gustowi muzycznemu (przyznajmy, trzeba mieć odwagę, by puszczać słuchaczom 10 minut smutnego syntezatora o północy), to w życiu prywatnym pozostawał postacią trudną do rozszyfrowania. Otaczała go aura introwertyka, melancholika i… niepoprawnego romantyka. W listach, wywiadach i publikacjach nie raz pisał o idei miłości absolutnej, niespełnionej i – niemożliwej do znalezienia w rzeczywistości. A może jednak próbował ją odnaleźć?
Tajemnicza partnerka – mit czy prawda?
Wśród licznych opowieści osób bliskich Beksińskiemu (choć takich było niewiele), zwykle przewija się motyw nieodwzajemnionej miłości lub trudnej relacji z kobietami. Niektórzy wspominają o konkretnej kobiecie, która przez jakiś czas była Tomaszowi bliska. Tomasz Beksiński i jego partnerka – choć oficjalnie się tego nie potwierdza – mieli rzekomo tworzyć relację nacechowaną pasją, muzyką i… długimi filozoficznymi rozmowami do białego rana. Brzmi jak scenariusz niezależnego francuskiego filmu i rzeczywiście – partnerka Tomasza Beksińskiego była kobietą zagadką. Imienia nigdy nie ujawniono publicznie. Wszystko, co wiadomo, to że miała być osobą o silnym charakterze, zafascynowaną poezją i kulturą brytyjską – czyli najwyraźniej spełnieniem jego gotyckich marzeń.
Związki nie z tego świata
Beksiński otwarcie przyznawał, że nie jest typem miłośnika życia w popularnym znaczeniu. Jego romans z kinem i muzyką był intensywniejszy niż niejeden związek z żywym człowiekiem. To właśnie dlatego – według przyjaciół – nawet najbardziej obiecujące relacje w jego życiu miały tendencję do rozpadu niczym winyl pod stopą nieostrożnego DJ-a. Partnerka Tomasza Beksińskiego zdawała sobie prawdopodobnie sprawę, że dzieli serce z kilkunastoma płytami Joy Division i dwiema tuzinami starych horrorów. Taka konkurencja? Ciężka rywalizacja nawet dla najbardziej pewnych siebie kobiet.
Miłość w eterze i cieniu rzeczywistości
Jednak nawet jeśli relacja ta nie była oficjalna ani na stałe wpisana w scenariusz życia dziennikarza, jedno jest pewne – Tomasz Beksiński miał w sobie ogromną potrzebę bliskości. Słychać to było w jego głosie, w tonacji, jakiej używał w audycjach, w spokojnym wypowiadaniu nazw zespołów, które opowiadały o emocjach lepiej niż niejeden poeta. Niektórzy twierdzą, że jego partnerka mogła być jego własnym lustrzanym odbiciem, kobietą odczuwającą świat równie głęboko i boleśnie. Może właśnie dlatego nie przetrwali? Zderzenie dwóch emocjonalnych wszechświatów może niekiedy skończyć się czarną dziurą.
Choć nigdy nie poznamy pełnej prawdy o tym związku, a Tomasz Beksiński partnerka nadal pozostaje tajemniczym zagadnieniem dla fanów i badaczy jego życia, jedno jest pewne: jego historia miłosna, prawdziwa czy nie, to gotowy materiał na film psychologiczny z solidną ścieżką dźwiękową. Może kiedyś jakiś reżyser odważy się ją zekranizować?
Życie Tomasza Beksińskiego to kalejdoskop kontrastów – samotność i tęsknota, ciemność i światło, głębokie uczucia i zdystansowana rzeczywistość. Tomasz Beksiński i jego partnerka pojawiają się niczym cień w opowieści, który raz jest bardziej wyraźny, raz znika zupełnie. Ale to właśnie ta niewyraźność czyni ich historię tak intrygującą. Bo czyż nie na tym polega prawdziwa miłość – na poszukiwaniu, tęsknocie i niedopowiedzeniach?