Na pierwszy rzut oka samochód nie wydaje się miejscem stworzonym do miłosnych uniesień. Brak przestrzeni, ograniczona wentylacja i nieznośna dźwignia zmiany biegów wciskająca się w najmniej odpowiednie miejsca. A jednak – nie brakuje par, które decydują się przetestować pozycje seksualne w samochodzie. Dlaczego? Bo adrenalina, bo spontaniczność, i szczypta zakazanego owocu sprawiają, że emocje szybują pod sufit (albo podsufitkę). Sprawdźmy zatem, jak najlepiej „zaparkować miłość” na czterech kołach – z humorem, praktycznym podejściem i otwartym umysłem!
Bezpieczeństwo przede wszystkim (nawet jeśli z głową w kierownicy)
Zanim rozgrzejecie się bardziej niż silnik waszego auta, warto przypomnieć kilka zasad BHP – czyli Bezpiecznych Heheszków Podróżniczych. Po pierwsze: ręczny zaciągamy, ale tylko ten samochodowy. Parkujemy w cichym i ustronnym miejscu – nie wywołujmy afrykańskich upałów w środku osiedlowego parkingu. Po drugie: zadbajcie o komfort, czyli coś miękkiego do podłożenia na fotele, które, choć ergonomiczne, do lirycznych uniesień raczej nie zachęcają. Po trzecie: nie próbujcie tych akrobacji podczas jazdy! Kieruj się rozsądkiem, nie tylko na autostradzie.
Królowa tylnej kanapy
Niech żyje klasyka! Tylna kanapa to gastronomiczny fast-food wśród miłosnych miejscówek – dostępna, szybka i sprawdzona. Najlepsza pozycja na tylnym siedzeniu? Misjonarska z twistem – partnerka kładzie się na plecach, a partner przysiada nad nią, najlepiej z jedną nogą opartą o podłogę, by nie zawieszać się w powietrzu jak zawieszony Wi-Fi. Alternatywą może być pozycja „łyżeczek” – wygodna, bliska i o wiele mniej kontuzyjna przy ciasnej przestrzeni. Klucz? Ustawić fotele tak, aby stworzyć maksymalną powierzchnię do działania!
Współpraca za kierownicą
Nie oszukujmy się – przednie siedzenia zostały zaprojektowane z myślą o dość powściągliwych czynnościach. Ale odważni wiedzą, że ograniczenia istnieją tylko w głowie – ewentualnie też w ustawieniu fotela kierowcy. Pozycje seksualne w samochodzie nabierają nowego znaczenia, gdy zamieniamy fotel kierowcy w tron. Partnerka na kolanach partnera, facing forward lub backward – w zależności od humoru i dostępności przestrzeni między kierownicą a deską rozdzielczą. Mało miejsca? Zawsze można uchylić szybę i wystawić nogę – oby nie uruchomić klaksonu w kulminacyjnym momencie.
W bagażniku jak na biwaku
Kiedy samochód bardziej vanowaty niż sportowy, warto zainteresować się przestrzeniami bagażowymi. Wystarczy złożyć tylnie siedzenia, rozłożyć koc lub nawet dmuchany materacyk (tak, niektórzy to robią), i stworzyć prawdziwą miłosną oazę. W takim przypadku możecie pozwolić sobie na więcej – sprawdzi się klasyczny „doggy style” lub „kowbojka”. Bagażnik daje też świetną opcję na nocne randki pod gwiazdami – tylko nie zapomnijcie zostawić kluczy poza zamkniętym autem!
Mini, smart, czy inne ciasnoty – też da się!
Jeśli wasz samochód przypomina raczej puszkę po tuńczykach, nie oznacza to, że trzeba rezygnować z chwil uniesienia. W tym wypadku najlepiej sprawdzą się pozycje siedzące – partner lub partnerka na kolanach drugiej osoby, bokiem lub przodem, z plecami opartymi o drzwi. Tylko uwaga – nie otwieramy ich przez przypadek! Kompaktowe auta wymagają kompaktowej kreatywności – ale radość z tego, że się udało… bezcenna.
Choć pozycje seksualne w samochodzie nie zastąpią domowego łoża i nie rozwiążą kwestii ograniczonej przestrzeni, to potrafią wnieść do związku porcję świeżości, szczyptę szaleństwa i całą masę śmiechu. Kluczem jest dobry humor, otwartość na eksperymenty i – last but not least – świadomość tego, że czasem mniej wygodnie znaczy więcej ekscytująco. Więc jeśli masz wolny wieczór, zaparkowany samochód i gotowość do przygód – zaryzykuj. Po co czekać, aż życie samo wrzuci bieg?
Zobacz też: https://lifestylowyblog.pl/pozycje-seksualne-w-samochodzie-pomysly-i-wskazowki-dla-par/