„On myśli, że świat kręci się wokół niego!” – ile razy słyszeliśmy to w odniesieniu do kogoś, kto nieustannie kieruje reflektor na siebie? Cóż, z dużym prawdopodobieństwem mamy tu do czynienia z klasycznym przypadkiem narcyza. Ale zanim wyciągniemy wnioski (i lusterka), warto zadać sobie jedno pytanie: czy narcyz wie, że jest narcyzem? Czy może jest jak ryba w wodzie, nieświadoma, że pływa w oceanie własnego ego? Sprawdźmy, co mówi psychologia – i zdrowy rozsądek!
Narcyz – kto to właściwie jest?
Zacznijmy od podstaw. Narcyz, według psychologów, to osoba z ukształtowanym zaburzeniem osobowości, którego głównymi cechami są przesadne poczucie własnej wyjątkowości, potrzeba ciągłego podziwu i brak empatii. W skrajnych przypadkach mamy do czynienia z narcystycznym zaburzeniem osobowości, ale nawet osoby „lekkonarcyzujące” potrafią skutecznie zatruć relacje.
Co ciekawe, narcyz nie musi być wcale modnisiem robiącym sobie selfie pod każdą latarnią. Może to być także szef przekonany o własnej nieomylności, partner dramatycznie głoszący: „Nikt mnie nie rozumie tak, jak ja sam siebie rozumiem!” albo koleżanka z pracy, która zamienia każdą historię w monolog o sobie. Brzmi znajomo?
Autoświadomość a Narcyzm: czy narcyz wie, że jest narcyzem?
To pytanie, które dręczy niejednego partnera, współpracownika, a nawet terapeutę: czy narcyz wie, że jest narcyzem? Odpowiedź – oczywiście – jest tak skomplikowana, jak fryzura narcyza przed wyjściem na imprezę.
Większość narcyzów zwykle… nie wie. Dlaczego? Ponieważ ich mechanizmy obronne są tak skuteczne, że nie dopuszczają do siebie myśli o jakichkolwiek niedoskonałościach. Uznanie własnego narcyzmu wymaga autorefleksji, a ta stoi w zupełnej sprzeczności z narcystycznym rysunkiem osobowości. To jak sugerowanie kotu, że nie jest królem kanapy – nie do przyjęcia!
Co więcej, narcyz często widzi siebie jako ofiarę – niezrozumianą, niedocenioną, a nawet prześladowaną przez ludzi zazdrosnych o jego sukcesy. Takie myślenie raczej nie skłania do autorefleksji, prawda?
Objawy, po których poznasz narcyza (nawet jeśli on sam się nie przyznaje)
A skoro on sam nie powie: „Jestem narcyzem i jestem z tego dumny”, to warto poznać objawy, które mogą wskazać na narcystyczny profil:
- Non-stop mówi o sobie – nieważne, na jaki temat zaczynacie rozmowę, i tak skończy się na jego osiągnięciach.
- Nie znosi krytyki – nawet najdelikatniejsza uwaga jest dla niego jak cios mieczem świetlnym w serce (i ego).
- Brak empatii – twoje uczucia? Nuda. Jego uczucia? Dzieło sztuki do podziwiania.
- Manipuluje – potrafi idealnie wyczuć, czego pragniesz, by potem użyć tego przeciwko tobie. Czysty Bond, tylko bardziej emocjonalny.
- Potrzebuje podziwu jak powietrza – lajki, pochwały, spojrzenia – bez tego narcyz usycha jak weekend bez Wi-Fi.
Czy narcyz może się zmienić (albo przynajmniej się ogarnąć)?
Dobra wiadomość: tak, ale… i tutaj ogromne ALE. Po pierwsze, żeby się zmienić, trzeba siebie zrozumieć. Czyli – tak, znowu to pytanie – czy narcyz wie, że jest narcyzem? Jeśli tak (a czasem doświadczalnie coś do niego dotrze, np. po dziesiątej nieudanej relacji), możliwe jest rozpoczęcie terapii. Ale droga ta jest wyboista niczym serialowy wątek w telenoweli.
Czy narcyz przyzna przed samym sobą, że coś jest nie tak? Raczej nie z własnej inicjatywy. Zazwyczaj potrzebuje on do tego życiowego trzęsienia ziemi, czyli np. utraty pracy, partnera albo – o zgrozo – spadku liczby followersów.
Kiedy lepiej uciekać niż leczyć?
Niestety, nie każdy narcyz chce (albo może) się ogarnąć. Kontakt z osobą narcystyczną bywa wyczerpujący emocjonalnie. Jeśli czujesz się niewidzialny, umniejszany, manipulowany – czasem najlepszym rozwiązaniem jest zadbać o samego siebie i ograniczyć kontakt.
Pamiętaj: twoje zdrowie psychiczne nie jest mniej ważne niż potrzeba potwierdzania wartości narcyzowi. To nie twoja misja, by go naprawić. Jesteś człowiekiem, nie narcyzowatym terapeutą do wynajęcia.
Relacje z narcyzem przypominają jazdę rollercoasterem – są intensywne, pełne wrażeń i w końcu kończą się bólem głowy. Ale zrozumienie, z kim masz do czynienia, to pierwszy krok do odzyskania równowagi. Nie licz, że on przyzna się do czegokolwiek – prędzej uzna, że świat się myli, a on po prostu „ma wysokie standardy”.
Na koniec pamiętaj: jeśli zadajesz sobie pytanie „czy narcyz wie, że jest narcyzem”, to może najlepszym ruchem będzie przestać się zastanawiać, co on wie – a zacząć myśleć o tym, co ty wiesz i czujesz. Bo to twoje emocje też mają wartość – nawet jeśli nie są pozłacane.